Kraków za panowania króla Zygmunta Starego

Bez wątpienia król Zygmunt Stary to jedna z najważniejszych postaci w dziejach Krakowa. Największym symbolem jego epiki jest bezsprzecznie Wawel, który został na rozkaz króla przebudowany do rezydencji renesansowej. Kraków za panowania Zygmunta Starego był stolicą Polski, nie dziwi więc, że zamek królewski miał stać się prawdziwym centrum renesansu w Europie Środkowej. Na wiek XVI przypada pełen rozkwit kultury i sztuki. Do dziś możemy podziwiać architekturę renesansową na Wawelu.

Ponad to za sprawą króla Zygmunta Starego powstał renesansowy dziedziniec arkadowy, a także słynna Kaplica Zygmuntowska – jedno z najpiękniejszych dzieł sztuki tego okresu, miejsce wiecznego spoczynku króla oraz najczęściej odwiedzana kaplica przez turystów.

Ale nie tylko król Zygmunt Stary przyczynił się do rozwoju i rozkwitu kultury w Krakowie. Ogromny wpływ na to miała także jego żona, królowa Bona Sforza. Przywiozła ona z Włoch nie tylko włoskie zwyczaje i smaki, ale także nowych artystów, architektów i ogrodników. To ona rozwinęła ogrody na Wawelu, wprowadzając do Krakowa zupełnie nowe rośliny.

Za rządów Zygmunta Starego i królowej Bony Kraków przeżywał złoty wiek. Wawel był symbolem nowoczesnej monarchii, a miasto wyróżniało się kulturą oraz sztuką, dając Krakowowi sławę na całą Europę. Spacerując dziś po Wawelu i ulicach Krakowa można poczuć echo tamtych czasów i potęgi renesansowego dziedzictwa.

O Smoku Wawelskim raz jeszcze

Smok Wawelski to coś więcej niż tylko bohater legendy. Jest to symbol Krakowa, jego historii, kultury i klimatu. I choć od wieków nie straszy już mieszkańców, nadal żyje obok jaskini pod Wawelem, w ziejącej ogniem rzeźbie, w pamiątkach, które można kupić na kramach krakowskich i w sklepikach,  zobaczyć w książkach i  na organizowanych w Krakowie festiwalach.  Kraków bez Smoka Wawelskiego nie byłby taki sam. To właśnie on sprawia, że miasto ma swój wyjątkowy klimat.

Tuż przy wyjściu ze Smoczej Jamy pod Wawelem  stoi słynny pomnik smoka autorstwa Bronisława Chromego. Jest to stalowa rzeźba, która od 1972 roku strzeże bacznie Wzgórza Wawelskiego. Warto się przy nim zatrzymać na dłuższą chwilę, ponieważ co kilka minut zieje ogniem, ku uciesze grup turystów a zwłaszcza dzieci.

W Krakowie co roku odbywają się wydarzenia inspirowane smokiem wawelskim. Najsłynniejszy z nich to Wielka Parada Smoków, widowisko, podczas którego ogromne, kolorowe smoki przechodzą ulicami Krakowa.  Nocą zaś odbywa się efektowny pokaz na Wiśle ze światłami i muzyką. Wtedy właśnie można w niezwykle pięknej scenerii przyglądać się paradzie płynących po Wiśle dmuchanych i podświetlanych smoków.

Smoka można spotkać również na muralach, w kawiarni „Smocza Jama”, w nazwach restauracji czy w licznych sklepach z pamiątkami. Figurki smoka sprzedawane w Krakowie to jedne z najczęściej kupowanych pamiątek przez turystów i dzieci. Ten nieodłączny symbol Krakowa z pewnością na zawsze zostanie częścią pięknego Krakowa.

 

 

 

Pierwszy patron Krakowa, czyli św. Florian

W wieku XII Kraków nie miał ani jednego świętego. A właściwie relikwii świętego, które w ówczesnym czasie były niezwykle ważne brakowało w tym sławnym, średniowiecznym mieście. Ludzie musieli gdzieś pielgrzymować a wiadomym było, że dawniej pielgrzymowano do grobów świętych. Staraniem Kazimierza Sprawiedliwego udało się do Krakowa sprowadzić pierwsze relikwie św. Floriana.

Legenda głosi, że gdy papież Leon III zszedł do katakumb w Rzymie i zapytał, który ze świętych chce jechać do Krakowa zgłosił się św. Florian. Podobno chciała jedynie zapytać, gdzie ów Kraków się znajduje, ale papież uznała, że jest ochotnikiem. Tak to według legendy relikwie św. Floriana znalazły się w Krakowie.

Dziś wizerunek św. Floriana znajduje się w wielu miejscach Krakowa. Jednym z najbardziej znanych miejsc jest Brama Floriańska. Święty ten jest patronem strażaków a że pożary często nawiedzały średniowieczne miasta i wsie zatem św. Florian jest częstym bywalcem rogów kamienic, kościołów, podwórzy i kapliczek.

W Krakowie doczekał się nawet własnej ulicy Floriańskiej. Dziś jest to najbardziej reprezentacyjna ulica w Krakowie u wylotu, której rozpościera się piękny widok na Kościół Mariacki.

Na koniec ciekawostka. Choć święty Florian kojarzony jest głównie jako patrona strażaków, żartobliwie mówi się, że jest również patronem przewodników turystycznych, ponieważ świetnie leja wodę :).

Wielki mistrz Wit Stwosz w Krakowie

Wit Stwosz był z pewnością jednym z najwybitniejszych mistrzów rzeźbiarskich, którzy odwiedzili Kraków. Urodził się w połowie XV wieku i podobno od najmłodszych lat wyróżniał się wielkim talentem artystycznym. Wykonał wiele dzieł takich jak nagrobki, figury i ołtarze. Jego największym dziełem, które znajduje się w Krakowie jest przepiękny, drewniany ołtarz Zaśnięcia Najświętszej Mari Panny. Możemy go podziwiać w Kościele Mariackim.

Wykonanie ołtarza zajęło Mistrzowi z Norymbergi aż dwanaście lat. Otrzymał za to cały, roczny budżet Krakowa, który w tamtych czasach wynosił 2808 florenów. Były to ogromna kwota, za którą Wit Stwosz mógłby żyć nie pracując do końca swoich dni. Tak się jednak nie stało.

Po zakończeniu pracy Wit Stwosz planował wrócić do Norymbergi, ale nie chciał jechać z tak dużą ilością pieniędzy. Nawiązał więc kontakt z Bonerami, bogatą rodziną bankierów, którym powierzył swój majątek. Ci jednak postanowili oszukać mistrza i nie zwrócili mu wpłaconych pieniędzy. Zdesperowany Wit Stwosz podrobił podpis jednego z Bonerów, chcąc tym samym odzyskać choć część pieniędzy. Niestety został złapany na gorącym uczynku, oskarżony o kradzież i skazany na śmierć. Ostatecznie karę złagodzono i napiętnowano go na policzkach, uznając za złodzieja. Wit Stwosz umarł w nędzy w swoim rodzinnym mieście i choć pozostawił po sobie tak wiele pięknych dzieł, nie darzono go już za jego życia szacunkiem.

Ołtarz, który wykonał w Kościele Mariackim jest wysoki na 13 metrów i szeroki na 11 metrów. Niektóre figury mierzą nawet 3 metry wysokości. Wykonane z miękkiego drzewa lipowego zdobią cały ołtarz a jest ich ponad 200 sztuk. Warto przyjść i osobiście zobaczyć to wyjątkowe arcydzieło.

Największy bunt w średniowiecznym Krakowie

Rok 1311 to dla Krakowa szczególny czas. Miasto rozwinęło się już mocno pod względem gospodarczym i społecznym. Mieszczanie i kupcy bogacili się coraz bardziej. Do władzy dochodzi w owym czasie pierwszy król koronowany na Wawelu, czyli Władysław Łokietek. Pomimo wielkiego poparcia wśród rycerstwa król miał za murami Krakowa wrogów, którzy spiskowali przeciwko niemu. Niejaki powszechnie szanowany wójt Albert dopuścił się zdrady. Człowiek ten prowadził podwójną grę, ponieważ z jednej strony zapewniał o swojej lojalności wobec króla Polskiego a z drugiej kontaktował się i spiskował z dworem czeskim, króla Jana Luksemburskiego. Wójt Albert otrzymał zapewnienie od króla czeskiego, że jeśli Kraków otworzy bramy przed czeskimi wojskami otrzyma ogromne przywileje.

W tamtym czasie ogromny procent społeczeństwa krakowskiego stanowili Niemcy, których większość popierała bunt przeciwko królowi Polskiemu. Do spisku przyłączyło się również kilku braci Franciszkanów, którzy sympatyzowali z dworem czeskim. Wójt Albert wykorzystał fakt, że króla króla nie było w Krakowie.

Pod nieobecność Władysława Łokietka rządy w mieście sprawowała jego żona Jadwiga, która w ostatniej chwili została ostrzeżona przez wtajemniczonego w spisek czeladnika złotniczego Mikołaja. Reakcja była błyskawiczna. Królowa zebrała rycerstwo i za pomocą gońców poinformowała męża o planowanym buncie. Król Łokietek wrócił z rycerstwem wcześniej i dostał się do Krakowa tajnym przejściem, o którym spiskowcy nie wiedzieli. Szybko stłumił powstanie mieszczan a wójta Alberta pojmał. Czesi w obawie przed gniewem króla Władysława Łokietka nie pomogli powstańcom. Ostatecznie wójt Albert został skazany na wygnanie a jego majątek skonfiskowany. Mieszczaństwo za udział w spisku również poniosło konsekwencje. Król zwiększył podatki, do rady miasta wprowadził swoich zaufanych ludzi, ograniczył przywileje mieszczańskie a urząd wójta podporządkował bezpośrednio władzy książęcej. Rozkazał wykonać spis ludności niemieckiej, która miała złożyć przysięgę lojalności i wierności królowi Polskiemu. Kto tego nie zrobił został wygnany na zawsze z Krakowa.

Pierwsza Akademia Krakowska

W XIV wieku zanim jeszcze król Kazimierz Wielki powołał do życia Akademię Krakowską na terenie Europy był jeden tylko Uniwersytet w Pradze. Za swojego panowania Kazimierz Wielki starał się, aby na wzór praskiego powstał podobny uniwersytet w Krakowie. Tak też się stało i dzięki zgodzi papieża Urbana V w dniu 12 maja 1364 roku król Kazimierz Wielki wydał dokument na mocy, którego utworzono pierwszy w średniowiecznej Polsce uniwersytet. Kazimierz Wielki utrzymywał średniowieczną uczelnię a fundusze na to miał z żup solnych, które w tamtym czasie zapewniały duże bogactwo. Początkowo powstały trzy wydziały. Pierwszy sztuk wyzwolonych, drugi medycyny a trzeci prawa. Niestety pomimo starań nie udało się za życia króla Kazimierza Wielkiego utworzyć najważniejszego jak na tamte czasy wydziału teologicznego.

Nie zachowało się zbyt wiele informacji o pierwszej Akademii Krakowskiej. Na pewno funkcjonowała przez 6 lat, czyli do śmierci króla. Nie do końca wiadomo, gdzie znajdowały się budynki pierwszej Akademii Krakowskiej. Być może w mieście Kazimierz, graniczącym z Krakowem? Świadczyć ma o tym tablica pamiątkowa na budynku pl. Wolnica 11 w dzisiejszym Krakowie. Są jednak opinie, że pierwsza Akademia Krakowska działała na Wawelu.

Po śmierci króla Kazimierza Wielkiego działalność Akademii Krakowskiej nieco przygasła, aby odrodzić się na nowo za czasów panowania króla Władysława Jagiełły i królowej Jadwigi. Para królewska szczególnie przyczyniła się do odnowienia Akademii Kazimierzowskiej. W XV wieku udało się ostatecznie tworzyć czwarty wydział, czyli teologiczny.

Królowa Jadwiga dokonywała wszelkich starań by wspomóc finansowo nowy Uniwersytet a przed śmiercią zapisała na jego rzecz prawie wszystkie swoje kosztowności. Uniwersytet w Krakowie pięknie się rozwijał na przestrzeni XV wieku i nie odbiegał niczym od innych, działających w średniowiecznej Europie.

Na koniec ciekawostka. Dawniej rolę internatu pełniła bursa, czyli miejsce, gdzie studenci mogli mieszkać w czasie pobierania nauki.

 

 

O dwóch braciach co wieże Kościoła Mariackiego budowali

Legend o Krakowie jest niezliczona ilość. Ta od dwóch braciach, którzy budowali wieże Kościoła Mariackiego najczęściej opowiadana jest przez przewodników przy Sukiennicach. Pod renesansowymi podcieniami, patrząc od strony Kościoła Mariackiego wisi sporej wielkości nóż szelmowski. Żeby go zobaczyć trzeba podnieść wzrok ku górze półokrągłego wejścia do Sukiennic. Właśnie z tym nożem wiąże się legenda o braciach.

Dawno temu, kiedy po pożarze i zniszczeniach Krakowa dobry król rozkazał odbudować miasto, dwóch zdolnych braci budowniczych zgłosiło się do odbudowy wież Kościoła Mariackiego. Otrzymali oni zlecenie i odpowiednie fundusze, by wieże znowu pięknie górowały nad krakowskim rynkiem. Jeden z braci, chcąc udowodnić swoje zdolności i szybkość w realizacji budował swoją wieżę szybciej niż młodszy brat. Bardzo to rozsierdziło drugiego brata, któremu choć zdolności nie brakowało był znacznie wolniejszy. Pewnej nocy, zazdrosny i wściekły napadł na swojego brata i zasztyletował go. Gdy już nie miał konkurencji spokojnie mógł dokończyć swoje dzieło. Dziś według legendy wyższa wieża mariacka należała do zazdrosnego brata. Niższa zaś do tego zabitego, który nie zdążył dokończyć swojego dzieła.

Stara Synagoga w Krakowie

Najstarszą synagogą wybudowaną w Krakowie jest ta znajdująca się na dzisiejszej ulicy Szerokiej. Żeby ją odwiedzić trzeba zejść po kilku schodach na niewielki, nieco obniżony plac. Na krakowskim Kazimierzu jest znacznie więcej synagog. Ta jednak zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ jest najstarszym domem modlitwy Żydów w Polsce. Dziś wewnątrz urządzono muzeum pamięci Żydów.

Do głównej sali modlitewnej przechodzimy przez niewielki przedsionek, który dawniej służył najuboższej grupie Żydów. W sali głównej, gdzie modlili się mężczyźni znajduje się Arka. Tam przechowywano zwoje Tory. Bima to drugie ważne miejsce, gdzie czytano Torę i przemawiał rabin oraz inni do tego powołani. Ta w Starej synagodze zdobiona jest pięknie kutym, ażurowym baldachimem i przyciąga uwagę jako pierwsza.

W sali obok, która dawniej była salą modlitw kobiet zorganizowano wystawę poświęconą zwyczajom i tradycjom jakie towarzyszą Żydom od urodzenia aż do śmierci. Z wystawy można dowiedzieć się wielu ciekawych informacji. Przechodząc obok poszczególnych gablot dowiadujemy się jak wygląda rytualny ubój zwierząt, kiedy młody chłopiec szedł do szkoły by rozpocząć naukę czytania Tory. Dowiem się czym są kostki modlitewne i jak wygląda strój używany do modlitwy. Dalej przeczytać można jak wygląda tradycyjny, żydowski ślub a nawet rozwód i w końcu jak wygląda pochówek zmarłego.

Wracając do głównej sali z Arką i Bimą, można dowiedzieć się ze świetnie przygotowanych tablic informacyjnych jak i na czym polegają święta żydowskie. Do tych najważniejszych należy co tygodniowy Szabat. Kolejnym ważnym świętem żydowskim jest Rosz Haszana, czyli Nowy Rok oraz Jom Kiput zwany Dniem Pojednania. Ponadto zobaczyć można całkiem ciekawą kolekcję przyborów związanych ze świętem Szałasów, Purim czy świętem Chanuka.

Jeśli ktoś pragnie dowiedzieć się więcej na temat życia codziennego, rodzinnego czy religijnego społeczności żydowskiej zdecydowanie warto odwiedzić Starą Synagogę w Krakowie.

Barbakan na Drodze Królewskiej Krakowa

Piękna, gotycka budowla obronna, która była swego czasu przedłużeniem Bramy Floriańskiej. Połączenie stanowiło wąskie przejście zwane gęsia szyją. Barbakan został wybudowany dla zwiększenia obrony miasta. Bogacące się na przestrzeni wieków miasto, było narażone na wiele większych i mniejszych napadów wroga. Ta niewielka, okrągła budowla została wzniesiona w XV wieku na rozkaz Jana Olbrachta. Król obawiał się, że Kraków ponownie zniszczą tureckie wojska. W przeszłości Turcy napadli na ówczesną stolicę kraju, którą był Kraków, zatem obawy króla były uzasadnione.

W XVI wieku główną funkcją barbakanu była obrona arsenału miejskiego, który znajdował się nieopodal Bramy Floriańskiej. Okrągły kształt oraz małe okienka strzelnicze pozwalały atakować wroga praktycznie z każdej strony. Mocne i grube mury wrogom ciężko było zdobyć a w razie większego zagrożenia obrońcy miasta mogli wycofać się w stronę Bramy Floriańskiej i dalej bronić się z baszt i murów miejskich.

Barbakan przetrwał do początków XIX wieku. Wtedy to władze austriackie nakazały rozebrać mury miejskie Krakowa. W obronie Bramy Floriańskiej, części murów miejskich i Barbakanu stanął wtedy Felix Radwański. Udał się do władz austriackich i podał kilka argumentów za pozostawieniem budowli. Przekonał władze, że Brama Floriańska, Barbakan oraz część murów doskonale uchroni Rynek i ulicę Floriańską przed wiatrem i zanieczyszczeniami. To przede wszystkim ochroni mieszkańców Krakowa przed różnymi chorobami. Senator Felix Radwański cieszył się ogólnym szacunkiem i poważaniem, dlatego władze austriackie przystały na jego prośby i ostatecznie budowle nie zostały rozebrane.

Dziś Barbakan można podziwiać z zewnątrz o każdej porze roku. Latem odbywają się wewnątrz różne pokazy a nawet turnieje rycerskie. Niewielki obiekt wpisał się na stałe w architekturę Krakowa i dziś cieszy oko niejednego turysty.